![]() Wszystkie teksty |
SzacunekNazywam się Bente Kahan, mam 56 lat, w 1989 roku miałam 31.Urodziłam się w Oslo, jestem Żydówką. W Polsce pierwszy raz byłam w 1983 roku. Jak tu trafiłam? Po drodze... Najpierw przez sześć tygodni szukałam swej tożsamości w Związku Radzieckim, bo Rosja to miejsce pochodzenia moich dziadków. Wracając, zajechałam do Warszawy. Po strasznym ZSRR zdała mi się rajem. Myślałam wtedy: pojadę do Auschwitz. Ale nie miałam odwagi. I taki też na początku był mój związek z Polską - trudny, naznaczony bolesnym skojarzeniem. Ten kraj kojarzył mi się z zagładą, w Auschwitz zginęła duża część mojej rodziny. A po powrocie do Oslo poznałam Aleksandra Gleichgewichta i zakochałam się. To był bohater "Solidarności", który wyemigrował do Norwegii w 1984 roku. W Polsce przeżył w stanie wojennym więzienie; w Norwegii ciągle pracował dla Polski, cały czas walczył. Robiłam spektakl o prawach człowieka i trzeba było zaprosić kogoś, kto by o nich opowiedział - przyprowadzono mi Olka. Przez niego poznałam później ludzi z "Solidarności". I Polskę. Zrozumiałam, że jest zupełnie inna. Wspaniała. Mój mąż nie mógł jednak do niej wrócić, miał bilet tylko w jedną stronę. Myślał, że nigdy już Polski nie zobaczy... I to było straszne. Ale ja mogłam tu przyjechać, miałam przecież norweski paszport i pięciomiesięczne dziecko! Przyjechałam więc w 1987 roku do teściów do Wrocławia i zaczęło się. "Solidarność"… To był fantastyczny ruch! Poznałam wszystkich z opozycji, byłam zafascynowana tymi ludźmi. Jaka ja była dumna! I mój mąż, i teść, Bolesław Gleichgewicht, byli tak bardzo aktywni. Wszyscy budowali nowy kraj, nowe życie, nową, lepszą przyszłość dla dzieci. A nikt nie myślał o karierze. 1989 bardzo zmienił nasze życie. Olek mógł już wrócić do kraju. Przysłowie mówi, że twój dom jest tam, gdzie twoja poduszka. Dla mnie dom to nie musi być kraj, mieszkałam w wielu miejscach. Uwielbiam budować. Nie jest ciekawe być w miejscu, w którym już wszystko jest zrobione. W Polsce po 1989 poczułam, że mogę stać się częścią czegoś, co się właśnie tworzy: kraju, który właśnie powstawał. Widzę Polskę oczami Norweżki, Żydówki i Polki. Jesteście fantastycznymi ludźmi i przez ostatnich dwadzieścia pięć lat zrobiliście wiele wspaniałych rzeczy. Pamiętam Wrocław z 1989 roku, było strasznie. Teść pytał: czy to nie wspaniałe miasto, Bente? Nie chciałam go obrażać, milczałam. Było szaro i smutno; zastanawiałam się, kto w ogóle chce tu mieszkać? A teraz? Ludzie nie widzą, jak jest pięknie. Ja widzę. I pamiętam o tym codziennie. Wolność to nie jest robienie dokładnie tego, co chcesz - zawsze są jakieś bariery. Na przykład potrzeba wzajemnego szacunku. Na wolność człowiek musi pracować codziennie. |